Witaj! Bez względu na to, czy znalazłeś się na stronie przypadkowo, czy odwiedzasz ją regularnie, bardzo ciekaw jestem tego, jakich treści na niej poszukujesz. Proszę, zostaw w komentarzu do tego wpisu informację: Jakiego typu wpisy chciałbyś czytać na tym blogu o Androidzie?
Trzecią odsłonę GTA można śmiało nazwać jedną z najważniejszych w historii gier wideo. Zadebiutowała w październiku 2001 roku i niedawno, z okazji dziesięciolecia, została opracowana i udostępniona posiadaczom urządzeń mobilnych. Jeżeli wciąż pamiętacie te godziny spędzone przed ekranem na podbijaniu Liberty City lub po prostu lubicie gangsterskie klimaty, to koniecznie pobierzcie GTA 3 na swojego Androida.
czytaj dalej ‘Grand Theft Auto III – 10th Anniversary Edition’
Niedawno odkryłem aplikację Tygodnik Wprost. Jest bardzo prosta i jednocześnie niezwykle użyteczna. Umożliwia nieodpłatne przeglądanie kolejnych numerów pisma, a do tego udostępnia je przed ich kioskową premierą – zwykle najnowsze wydanie, które w formie papierowej ukazuje się w poniedziałki, można ściągnąć już sobotę wieczorem.
Legimi to czytnik e-booków w formacie EPUB, który pozwala m.in. na łatwą zmianę rozmiaru czy kroju czcionki. Nie jest to jednak zwykła aplikacja służąca wyłącznie do przeglądania treści. Legimi to zintegrowana platforma zastępująca nie tylko czytelnię, ale także księgarnię. Na dodatek wiele pozycji w ofercie, głównie lektur, jest za darmo.

Artykuł w Proseed
6 listopada 2011 pojawił się kolejny (#16) numer magazynu Proseed. Jest to pismo cenione w środowiskach biznesowych, swoją tematyką ogarnia m.in. polskie nowinki ze świata startupów. W tekście wstępnym Igora Dzierżanowskiego SaveUp został wymieniony wśród firm, które będą wskazywać za kilka lat najnowsze trendy na polskim rynku. Nie jest to jednak jedyna wzmianka o aplikacji w tym numerze. Głębiej, na kolejnych stronach pojawia się artykuł, w którym Marcin Grodzicki co prawda chwali SaveUp, ale za wizję przyszłości, nie za obecny produkt. Stwierdza on dość ostrymi słowami, że w chwili obecnej aplikacja nie działa. Napisano także, że oferuje ona jedynie książki. Nie jest to prawdą, więc ekipa SaveUp postanowiła odpowiedzieć na zarzuty. W wypadku mobilnej aplikacji, opartej o technologię rozpoznawania obrazu, wystosowanie tradycyjnego sprostowania w formie tekstowej mijałoby się z celem – to trzeba pokazać, żeby ktoś mógł w pełni zrozumieć pomysł.
czytaj dalej ‘SaveUp odpowiedział na artykuł w Proseed – case study’
Użytkownicy Androida w wersji Honeycomb muszą borykać się z poważnym problemem kompatybilności. Dość często zdarza się, że aplikacje pobrane z Android Market są rozciągnięte lub po prostu nie chcą działać. Można na to przymknąć oko w wypadku pozycji darmowych. Nieco bardziej irytujące są momenty, gdy okazuje się, że niewłaściwie działają aplikacje płatne. Z pomocą spieszy aplikacja Tablet Market.
Gdzie jest taniej? Anroid Market nie bez powodu od zawsze był porównywany z App store – sklepem z aplikacjami dostępnym na platformie iOS. Moim zdaniem takie porównania częstonie mają sensu, ale są robione ponieważ jest na nie popyt. Tzn. przeciętny konsument nie wnika w to, że Android to przede wszystkim smartfony, a iOS to iPody i iPhone’y. Rynek pod tym względem nie dzieli się na produkty A i produkty B.
Mimo wszystko przeciętny kowalski mając w ręku urządzenie, chętnie je porównuje z konkurencyjnymi na rynku. „A mój Android jest fajniejszy”. „Mój iPhone ma więcej aplikacji”. Tak naprawdę co kogo to obchodzi? Kwestię dziecinnego podejścia użytkowników iPhone’ów „mam więcej aplikacji” postaram się przybliżyć innym razem.
Dziś skupmy się na tym dziwacznym porównywaniu Androida i iOS w kwestii cen aplikacji. Dawno temu firma badawcza Distimo przeprowadziła analizę, z której wynikało, że średnia cena aplikacji dla badanych grup aplikacji była albo bardzo podobna albo nieznacznie niższa – na korzyść App Store.
Ja prawdę mówiąc takie analizy mam gdzieś. Pora zasięgnąć praktyki – i tak oto typowy użytkownik zagląda do Android Market czy innych źródeł (np. GetJar.com czy Amazon App Store) i widzi, że Angry Birds ma za darmo. Bezpłatnie ściągnie też high-end’ową grę Dungeon Defenders, opartą na silniku Unreal Engine. Z GetJar można obecnie ściagnąć za free także oryginalną grę Cut The Rope a na Amazon App store codziennie do ściągnięcia jest za darmo jedna wybrana gra lub aplikacja. Co prawda do sklepu Amazon Kowalski bez obejść dostępu nie ma, ale jednak.
Czy jest drogo? Nie, dziś sytuacja trochę się jednak zmieniła i bardzo często ściągniemy darmowe wersje aplikacji czy gier, okraszone reklamami. Niczym nowym jest też wersja free aplikacji, która różni się tylko kilkoma ciekawymi acz nie niezbędnymi funkcjami (patrz Endomondo czy FriendCaster). Jeśli chcemy szukać promocji, kupować tanio, wystarczy wejść na serwis Appbrain.com, który synchronizuje się z naszym kontem Google i pozwala zdalnie instalować aplikacje na naszym telefonie.
Podsumowując, sytuacja uległa znaczącej poprawie i absolutnie nie czuję potrzeby zmiany smartfonu na konkurencyjny model, ale nie czuję też jakiegoś powodu wywyższania się nad innymi. Po prostu cieszę się z obecnej sytuacji i tyle.
No właśnie, jak to jest z tymi aplikacjami na systemie Google Android? Moi znajomi na hasło „Android”, „smartfon” niestety na ogół reagują „ajfon?”. Tłumaczę im wtedy, no nie, iPhone to nie jest synonim smartfonu (tak jak iPad nie jest synonimem tabletu). Tłumaczę im, że Android to otwarta platforma, gdzie mogę uruchomić wiele aplikacji na raz i mogę robić na niej wszystko, praktycznie bez ograniczeń. Kończąc ten wątek dodam tylko, że pokazuję im potem Androida, wyciągam swojego HTC z kieszeni, pokazuję widżety, pulpity, Live Wallpaper, ekran blokady i kilka funkcji smartfonu. Po czym później otwieram menu aplikacji i mówię: „tak wygląda iPhone, on nie ma całej reszty, którą przed chwilą Wam pokazałem”.
Jednak Ci bardziej zaznajomieni z systemami operacyjnymi wiedzą „z czym to się je” i nie raz słyszę „jak to jest z tymi aplikacjami?” W końcu bardzo dużo tych samych gier i aplikacji jest zarówno na Androidzie, jak i iOS. Ba, także na starym i słabym Symbianie, jak i nowym i… słabym Windows Phone 7. Ale czy działają ta samo? No i jak to jest, że bardzo wymagające gry Gameloftu na Androidzie potrzebują drogich i high-end’owych urządzeń, podczas gdy te same pozycje doskonale działają na starym iPhone 3G?
Tu kłania się optymalizacja. Steve Jobs wymyślił sobie, że jego koncepcja smartfonu jest jedyna, słuszna, niepodważalna i paradoksalnie właśnie dzięki jego pseudo-geniuszowi iOS nie ma problemu z aplikacjami. Ba, są one wzorem tego, jak powinno się je tworzyć i jak powinny wyglądać. Otóż mając tylko jeden rodzaj urządzenia deweloperzy nie muszą się rozdrabniać – po prostu tworzą i optymalizują swoje dzieła. Co więcej, User Interface aplikacji w iOS jest jednolity, przystosowany do systemu – nie znaczy to, że stylowy, ale przynajmniej utrzymany w oryginalnej stylistyce.
W przypadku Androida mamy ogromną gamę różnych urządzeń o diametralnie innych parametrach. Różnią się wszystkim, wielkością ekranu, rodzajem i taktowaniem procesorów, ilością pamięci RAM, pamięci wewnętrznej. To niestety sprawia, że twórcy oprogramowania muszą się strasznie rozdrabniać, optymalizacja gdzieś ginie i w ten oto sposób jedna gra działa zupełnie inaczej na dwóch, podobnych do siebie smartfonach z Androidem. Niestety najczęściej na niekorzyść w świetle dziennym iOS. Do tego aplikacje mogą mieć własne UI, widżety to samo. Dlatego mając Androida uruchamiamy zawsze inaczej wyglądające aplikacje, a przewijając pulpity dostrzeżemy widżety o różnej kolorystyce i różnym stylu. Ale czy to aż tak źle?
Przeciętny, lekko rozumujący już użytkownik wybierze iPhone’a, „bo jest fajny i wszystko działa”. Trochę to nawet racjonalne, ale ktoś znaczni bardziej racjonalny i rzeczywiście myślący wybierze Androida. Przede wszystkim dlatego, bo będzie mieć ogromny wybór pośród słuchawek. Duży, mały ekran? A może klawiatura fizyczna? Rozsuwana, wbudowana? Ba, inna technologia ekranu, efekty dźwiękowe, genialny aparat? Wybierze to co mu najbardziej pasuje, a nie to co nakazuje mu jakiś pseudo-geniusz z Kaliforni. Ale co z tymi aplikacjami? No jak to co, działają i co więcej, ich różny wygląd i UI należy uznać za zaletę. Po prostu dzięki temu każdy może idealnie spersonalizować swój smartfon pod swoje potrzeby i gusta.
System Android zapewnia bardzo duże możliwości. Nie zastanawiało Was nigdy, czy nie dałoby się uruchomić starych ale kultowych gier z PC na system z zielonym ludzikiem? Okazuje się, że da się i wcale nie jest to takie trudne. Dziś skupimy się na darmowej aplikacji GemRB, którą można ściagnąć z Android Market. Dzięki niej możemy uruchomić niemal każdą grę na naszym smartfonie, opartą na silniku Infinity Engine. Tzn., że na naszym Androidzie uruchomimy Baldur’s Gate, Baldur’s Gate II, Icewind Dale czy Planescape Torment. Wielu z Was te tytuły na pewno nie są obce, jestem pewien, że dla wielu są wręcz wyjątkowe i przypominają stare dobre czasy, gdy w grach komputerowych ni liczyła się grafika a wyobraźnia, rozmach i niezwykła historia.
Jeśli więc posiadacie smartfon lub tablet z systemem Android (im większy ekran tym lepiej), niemałe pokłady pamięci operacyjnej (najlepiej 256MB i więcej) to możecie umieścić pliki z Waszych ulubionych gier, zedytować plik konfiguracyjny i przenieść się w czasie.
Instrukcja instalacji:
- Zainstalujcie i uruchomcie aplikację. GemRB ściągnie i zainstaluje kilka plików potrzebnych do uruchomienia gry.
- Przejdźcie do lokalizacji app-data/net.sourceforge.gemrb Open Directory na karcie SD i dowolnym menedżerem plików zmieńcie nazwę pliku GemRB.cfg.sample na GemRB.cfg.
- Zainstalujce oryginalne gry na PC (pełne instalacje wymagane!).
- Skopiujcie wszystkie foldery i pliki (z wyjątkiem *. exe) z folderu z grą na komputerze do folderu app-data/net.sourceforge.gemrb na karcie SD urządzenia.
- Zedytujcie GemRB.cfg w edytorze tekstu, aby skonfigurować GemRB (dokładne instrukcje znajdują się wewnątrz pliku).
- Uruchomcie GemRB i skonfigurujcie sterowanie w razie potrzeby (przydatne, gdy macie klawiaturę fizyczną).
Jak wygląda Baldur’s Gate np. na HTC Desire HD? Zobaczcie sami na poniższym wideo:
Do sklepu czy hipermarketu powinniśmy chodzić po konkretne produkty, a nie „na zakupy”. Nie jesteśmy w stanie nawet policzyć, ile potrafimy wydać pieniędzy na produkty, których w rzeczywistości nie potrzebujemy. Sptokało to przecież niemal każdego, warto też wspomnieć o licznych sztuczkach super i hiper marketów. Ustawianie produktów na półkach na poziomie naszych oczu, odpowiednie prowadzenie korytarzy tak, by klient jak najdłużej poruszał się po markecie i decydował się na więcej produktów, nieaktywna część kas, lodówki i dodatkowe półki z podręcznymi artykułami przy kasach – to tylko część wielu manewrów molochów, które tylko udają, że dzięki nim można zaoszczędzić.
Prawda jest taka, że jeśli chcemy kupować z głową to należy się do tego odpowiednio przygotować. Wystarczy chwila czasu a nasz portfel odczuje różnicę, na dłuższą metę nawet większą niż mogłoby się nam to wydawać. Ale czy z kartką po sklepach nie chodziło się w XX wieku? Czasy się zmieniły, pora na lepsze i wygodniejsze rozwiązanie.
Pora na Listonic. Jest to najlepsza w Android Market aplikacja do tworzenia listy zakupów i co najważniejsze – polska. Przede wszystkim jest bardzo wygodna, bezpłatna i intuicyjna w obsłudze. Dlaczego lepiej jest tworzyć listę zakupów w telefonie, zamiast na kartce?
Nie zgniecie się, nie zgubi – telefon mamy zawsze przy sobie. Ponadto aplikacja umożliwia m.in. podział produktów na naszej liście jak na półkach w sklepie, znacznie to przyspiesza robienie zakupów w markecie. Co ciekawe Listonic synchronizowany jest z wieloma stronami internetowymi. Zacznijmy od tego, że na www.listonic.pl możemy się bezpłatnie zarejestrować i zarządzać naszymi zakupami z poziomu przeglądarki. Do tego na ponad 100 blogach i serwisach internetowych znajdziemy specjalne przyciski, po kliknięciu których lista np. składników do smacznego ciasta wyląduje od razu w naszym programie. Możecie to sprawdzić np. na najpopularniejszym blogu o wypiekach – www.mojewypieki.blox.pl.
Dzięki Listonic znacznie ułatwimy sobie chociaż część z naszych codziennych czynności.





